Chwile strachu przeżyłam dziś rano, kiedy obudziłam się zziajana, a z głowy nie mogłam pozbyć się przerażającego snu. Próbowałam się rozbudzić, choć na chwilę złapać kontakt z rzeczywistością, by móc sobie uświadomić, że to tylko wytwór mojej wyobraźni, jednak o 5 rano z reguły jestem nieżywa, wiec czym prędzej zmęczenie wzięło górę i zasnęłam ponownie, by załapać się na ciąg dalszy przerażającej historii. Zdołałam się obudzić później raz jeszcze, ale scenariusz się powtórzył i tak też, co okrutnego miało mi się przyśnić, przyśniło się a ja ostatecznie wstałam o 8 z bolącą głową.
A śniły mi się naprawdę dziwne rzeczy. Tym dziwniejsze, że dawno nie oglądałam niczego, co mogłoby wywołać takie wyobrażenia. W sumie mógłby to być scenariusz na dobry horror. Coś w rodzaju Krwawej Mary, tylko w mojej wersji nikt nie prosił się o widmo dziewczynki w lustrze, które bezwzględnie zabijało każdego nieświadomego biedaka, który zbliżał się to przeklętego lustra. I tak albo ktoś tonął w stawie lub umierał z przedawkowania, choć nigdy w życiu nie ćpał. Taka cwana bestia z tej zmory, która pozorowała śmierci tak, jakby były one zupełnie naturalne i żadna siła nadprzyrodzona nie miała z nimi nic wspólnego.
Tak, oglądnęłam wszystkie sezony Supernatural. Ale odcinek z Krwawą Mary był na ten przykład bodajże w pierwszym sezonie, który oglądałam naprawdę dawno temu.
Coś tak dziwnego, jak dzisiejszy nie mogący się skończyć sen miałam ostatni raz pewnie w dzieciństwie. Dla małego dziecka to dopiero był koszmar. Kiedy próbuje spać, a tu straszna mara powraca, by dokończyć to, co zaczęła. Jakby ktoś w moim mózgu zaprogramował odcinek, który nie może się skończyć wcześniej, niż jest to zaplanowane.
