Przy okazji Świąt Wielkanocnych znów powrócił temat wiary i religii. Temat, który w ostatnich miesiącach zszedł dla mnie na dalszy plan. W głowie ułożyłam sobie pewne sprawy i czułam się z tym dobrze. Wciąż miałam nadzieję, że jeżeli w przyszłości nie znajdę akceptacji u mojej mamy, to znajdę ją u taty. Chyba się jednak pomyliłam. Pobyt na emigracji sprawił, że stał on się bardziej religijny. Ostatnio denerwował się, że mój brat nie był u spowiedzi. Kiedyś pewnie nie zwróciłby nawet na to uwagi. Dało mi to do myślenia. Już nie tylko będę musiała kiedyś wyjaśnić mamie w co wierzę, a w co nie, ale również tacie. Czeka mnie pewnie ciężka przeprawa. Najbardziej obawiam się tego, że siłą rzeczy pomyślą, iż poniekąd odeszłam od wiary przez Kubę. Do pewnego stopnia jest to prawdą. Jednakże nie “przez Kubę” tylko bardziej “dzięki Kubie”. Kwestię tą już wielokrotnie tłumaczyłam na blogu.
Moja usilna chęć nieskrzywdzenia rodziców sprawia, że krzywdzę samą siebie żyjąc w kłamstwie. Dodatkowo sprawę komplikuje niedawna śmierć szwagra przyjaciółki mojej mamy. Umarł  młodo, w wielkich męczarniach (rak). Tuż przed śmiercią, ponoć, zamknął oczy i wyszeptał “Bóg jest”. Od tego momentu mama jest przekonana, iż faktycznie widział jakiś obraz Boga, jego namiastkę, a może poczuł jego prawdziwą obecność. Nie przeczę, że coś go mogło natchnąć przed śmiercią. Może po prostu poczuł ulgę, że zbliża się koniec jego okropnego cierpienia. To co przeżył jest trudne do opisania, brutalne, niesprawiedliwe. Jednak moje pytanie, gdzie w takim momencie jest Bóg? – przechodzi bez echa. Cała jego rodzina, znajomi, krewni odprawiali wszelakie modły przez długie miesiące. Jeździli na pielgrzymki, dawali na msze. Wiem, że wierzący wytłumaczą to w ten sposób, że widocznie taka była wola boga. Jednak dla mnie wola ta jest niezrozumiała. Dlaczego umiera 33 letni młody, żonaty mężczyzna, któremu kilka miesięcy wcześniej urodziła się córeczka, a na przykład alkoholik, który doprowadził własną żonę do kalectwa trzyma się, jakby był nieśmiertelny? To właśnie powoduje lawinę wątpliwości, rodzi pytania bez odpowiedzi, ujawnia bezsensowność tego wszystkiego.